Marazm, beznadzieja, stypa

Atmosfera w naszym samorządzie przypomina ostatnio tę jaką znamy ze styp. Przygnębienie, smutek, poczucie bezsilności a ostatnio strach. Gmina Michałowo coraz bardziej przypomina okręt bez sternika. Dryfuje razem z falami. Mieszkańców ogarnia przekonanie, że zostali oszukani. Podobno było tak źle, a teraz miało być tak cudownie… W środy można na miejskim targowisku usłyszeć wiele ciekawych rzeczy…… Jeden z panów sprzedających warzywa bez skrępowania mówił swoim klientom – no i człowiek jeździł tu do miasta, a z miasta się znów wioska robi. Widocznie ten nowy to jednak woli być wójtem niż burmistrzem. Ludzie chodzą i narzekają, że nic nie robi i tylko kolegom pracę załatwia za to, że mu pomogli wygrać wybory.

Promocyjnie gmina leży. „Wybitny” fachowiec Gryc na razie opanował umiejętność wstawiania wpisów na Facebooka. Na koniec kadencji może pochwali się jakimś folderem albo ulotką. Wciąż słychać o kłótniach burmistrza z Gresiami. Nie bez powodu Rafał Greś wznowił swojego bloga. Pisze na nim o działaniach Konończuka: Minęło sto dni od zaprzysiężenia nowego burmistrza. Przyznam się, że spodziewałem się większej dynamiki wydarzeń w ciągu pierwszych stu dni…Zatrudniony jako zastępca burmistrza został Jerzy Chmielewski, mieszkaniec Białegostoku, wieloletni redaktor „Wiadomości Gródeckich”. Asystentem burmistrza został Leszek Gryc. Zwolniona została kierownik biblioteki Julita Niepłoch – Sitnicka. Spodziewałem się zatrudnienia kilku nowych młodych osób, co nie nastąpiło. Podatki zostały bez zmian, rok 2015 dla biznesu w naszej gminie będzie rokiem straconym…

Ptaszki ćwierkają, że Rafał na tej wstępnej krytyce nie poprzestanie. Krótka to była miłość… pytanie tylko to Greś taki czepialski, czy może Konończuk taki zły.

I jeszcze jedno miało być tak fajnie zgodnie, wolność pełną gębą a tymczasem po każdej wizycie byłego burmistrza Marka Nazarko w Ratuszu (każdy ma przecież prawo zajść i załatwić jakieś sprawy jak mieszkaniec) obecnie rządzący podobno przeglądają monitoring w którym pokoju Nazarko był i z kim rozmawiał. Co się potem dzieje w pracy nie trzeba zgadywać. Pracownikom współczuję. Tego w Ratuszu nigdy nie było.  Może poprzedni burmistrz za pracą nie miał czasu na takie niskie postępki. Myślę, że po kadencji wpłynie wiele wniosków do Sądu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Samorząd, Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.