George Orwell w swojskiej wersji.

 

FOLWARK  MICHAŁOWO

 

ROZDZIAŁ 2 – CD

 Przebudziły się jak zwykle o świcie i nagle, przypomniawszy sobie o wczorajszym chwalebnym czynie, całą gromadą pobiegły na pastwisko. Opodal wznosił się niewielki pagórek, skąd rozciągał się widok na cały folwark. Zwierzęta wbiegły na szczyt i w jasnym świetle poranka rozejrzały się dookoła. Tak – wszystko należało do nich – wszystko, na co patrzyły, było ich własnością. Gdy sobie to uświadomiły, zaczęły w przypływie szalonej radości fikać koziołki i skakać wysoko, wysoko w górę. Tarzały się w rosie, wyrywały pyskami całe kępy słodkiej, dojrzałej trawy, grzebały w czarnej ziemi i chłonęły cudowną woń miękkich grud. Następnie postanowiły obejść cały folwark i z niemym podziwem oglądały pola uprawne, łąkę, sad, sadzawkę i lasek (park, pływalnię, PFDiF, CPL, zalew, amfiteatr, remizy, świetlice, Ośrodki Zdrowia, drogi, wodociągi i ulice). Wydawało im się, że na gospodarstwo patrzą po raz pierwszy w życiu, i nawet teraz ledwo mogły uwierzyć, że wszystko należy do nich……. Wreszcie powróciły do budynków i zatrzymały się w milczeniu przed drzwiami domu Jonesa DOBRODZIEJA (Ratusza). Wprawdzie również należał do nich, ale obawiały się wejść do środka. Jednak po chwili Snowball -RAFAŁEK i NapoleonHASPADAR popchnęli drzwi i zwierzęta zaczęły wchodzić gęsiego, stąpając nadzwyczaj ostrożnie, aby czegoś nie uszkodzić. Na palcach przechodziły z pokoju do pokoju, odzywając się jedynie szeptem i wpatrując z podziwem w niebywałe luksusy (…) Zwierzęta zjadły śniadanie, po czym  Snowball -RAFAŁEK  i NapoleonHASPADAR znów je zwołali.

- Towarzysze – powiedział SnowballRAFAŁEK - jest wpół do siódmej, a przed nami pracowity dzień. Trzeba rozpocząć sianokosy. Pozostało jednak coś, co musimy załatwić wcześniej. Świnie oznajmiły, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy nauczyły się czytać i pisać ze starego podręcznika ortografii, który należał niegdyś do dzieci pana Jonesa – DOBRODZIEJA i został wyrzucony na śmietnik. NapoleonHASPADAR posłał po garnki z czarną i białą farbą, a potem poprowadził zwierzęta ku pięciobelkowej bramie wychodzącej na drogę. SnowballRAFAŁEK (jako że właśnie on pisał najlepiej) ujął pędzel między kłykcie przedniej racicy (…) i wpisał w tym miejscu: FOLWARK ZWIERZĘCY (FOLWARK MICHAŁOWO). (…) Odtąd miała obowiązywać nowa nazwa. Dokonawszy zmiany zwierzęta powróciły na podwórze;

SnowballRAFAŁEK  i NapoleonHASPADAR polecili przynieść drabinę, którą przystawiono do ściany wielkiej stodoły. (…) Siedem Przykazań zostanie wypisane na ścianie; mają one stanowić niezmienne prawo, któremu będą podlegać wszyscy mieszkańcy Folwarku ZWIERZĘCEGO (MICHAŁOWO). Z pewnym trudem (świni bowiem niełatwo utrzymać równowagę na drabinie) SnowballRAFAŁEK  wspiął się na szczyt i przystąpił do pracy, w której pomagał mu stojący kilka szczebli niżej SquealerJERZY, trzymający garnek z farbą. Przykazania wypisano na smołowanej ścianie stodoły wielkimi, białymi literami, tak by były dobrze widoczne z odległości trzydziestu metrów. A oto ich treść:

SIEDEM PRZYKAZAŃ (21 x TAK)

1. Wszystko, co chodzi na dwóch nogach, jest wrogiem.

2. Wszystko, co chodzi na czterech nogach lub ma skrzydła, jest przyjacielem.

3. Żadne zwierzę nie będzie nosić ubrania.

4. Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku.

5. Żadne zwierzę nie będzie pić alkoholu.

6. Żadne zwierzę nie zabije innego.

7. Wszystkie zwierzęta są równe.

            (21 X TAK)

1.Przyśpieszę utworzenie specjalnej strefy ekonomicznej, aby powstały nowe miejsca pracy

5. Obniżę podatek rolny

12.Wprowadzę program oddłużeniowy gminy.

13. Będzie gospodarne i przemyślana wydawanie gminnych pieniędzy na inwestycje.

14. Powstanie przedszkole w Michałowie – z ewentualną funkcją żłobka.

19. Nie będzie zmian kadrowych wśród pracowników samorządowych

21. Będę zgodnie współpracował z radnymi, wybranymi w dniu 16 listopada br. I Starostwem Powiatowym oraz z szacunkiem odnosił się na co dzień do każdego pracownika i mieszkańca.

(Z 21 wybrałem 7 moim zdaniem symbolicznych)

 

(…) SnowballRAFAŁEK  przeczytał głośno przykazania z myślą o zwierzętach, z których większość była analfabetami. Wszystkie kiwały łbami w geście aprobaty, a co zdolniejsze od razu zaczęły uczyć się praw na pamięć.

- A teraz, towarzysze – zawołał SnowballRAFAŁEK , ciskając pędzel – na łąkę. Postawmy sobie za punkt honoru zebranie siana w krótszym czasie, niż robił to Jones – DOBRODZIEJ ze swoimi parobkami! W tej samej jednak chwili trzy krowy, które od pewnego czasu wyglądały nieswojo, głośno zaryczały. Nie dojono ich od dwudziestu czterech godzin i wymiona niemal pękały im od mleka (nadwyżka budżetowa). Po krótkim namyśle świnie kazały przynieść wiadra i same wydoiły krowy, co poszło im całkiem nieźle, bo ich racice nadawały się do tej roboty. Szybko napełniono pięć wiader tłuściutkim mlekiem, na które wiele zwierząt spoglądało ze sporym zainteresowaniem.

- Co będzie z tym mlekiem? – zapytał ktoś z gromady.

- Jones – DOBRODZIEJ dolewał czasem nieco do naszej karmy(budżetów jednostek) – powiedziała jedna z kur.

- Co tam mleko, mleko nie jest najważniejsze, towarzysze – zawołał NapoleonHASPADAR, sadowiąc się obok wiader. – Zajmiemy się nim później. Najważniejsze są teraz sianokosy. Na łąkę poprowadzi was towarzysz SnowballRAFAŁEK . Ja dołączę za chwilę. Naprzód, towarzysze! Czeka na nas siano! Zwierzęta podążyły truchtem na łąkę, żeby wziąć się do pracy, a gdy wróciły wieczorem, zauważyły, że mleko (nadwyżka) zniknęło.

Ciąg dalszy wkrótce (-: (-: (-:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Samorząd, Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.