Gazetowy ból głowy

Ogłoszono konkurs na redaktora naczelnego nowej gazety. Samo to nie jest niczym dziwnym. W sumie słuszna to idea, by prowadzenie gazety powierzyć jakiemuś fachowcowi. Problem polega jednak na tym, że po gminie chodzi dumny jak paw Rafał Greś, który opowiada, że to stanowisko czeka na niego i jest to na milion procent pewne. Czyżby nowa władza organizowała sobie ustawione konkursy? Dlaczego więc Dyrektor GOK przy powołaniu komisji konkursowej jej skład ma uzgadniać z burmistrzem? Po co to mydlenie oczu?

W warunkach konkursu są również m.in.  nieposzlakowana opinia i doświadczenie dziennikarskie. Co jest niewątpliwie ostatnią rzeczą…… jaką można powiedzieć o Rafale Gresiu. Jest to człowiek, który nie cieszy się szacunkiem ludzi, a na pewno kontrowersyjny i dzielący mieszkańców. Opinia o nim jest powszechnie znana, podobnie jak o jego ojcu. Ludzie na ulicy od nich uciekają boją się, że będą nagrywani i wplątywani w prywatne wojenki. A co z doświadczeniem dziennikarskim? W jakich to poważnych redakcjach pracował Rafał? Jakież to szanowane tytuły publikowały jego teksty?

Prowadzenie bloga i redagowanie wyborczego biuletynu jakim był „Głos Michałowa” – bo skoro nie był to biuletyn wyborczy to dlaczego przestał się natychmiast po wyborach ukazywać? – to żadne doświadczenie dziennikarskie.

Jeśli Rafał Greś zostanie nowym redaktorem naczelnym to nowy burmistrz ośmieszy się ustawianym konkursem i zatrudnieniem na stanowisku redaktora naczelnego kogoś bez jakichkolwiek kompetencji . Będzie to kolejny dowód na spłacanie wyborczych długów przez W. Konończuka,  i że nie liczy się dobro gminy, ważne żeby koledzy mieli pracę.

Oczywiście może się okazać, że redaktorem naczelnym zostanie ktoś inny. I taka jest prawda, że niemal każda inna osoba będzie lepsza na tym stanowisku, jeśli to naprawdę ma być gazeta samorządowa. Problem polega jednak na tym, że Rafał Greś takiego upokorzenia nie zniesie. Nie jest żadną tajemnicą to, że publicznie krytykuje burmistrza, nie może przełknąć faktu, że na razie nie dostał żadnego stołka i wręcz grozi konfrontacją. Taki mały emocjonalny szantaż.

W. Konończuk ma więc duży ból głowy z gazetą i nowym redaktorem. Albo mamy rzeczywiście ustawiony konkurs i spłacanie wyborczych długów, albo jeśli burmistrz rzeczywiści postawi na fachowca to czeka go otwarta wojna ze strony klanu Gresiów i ich popleczników.

Burmistrz ma w tym wypadku do czynienia z klasyczną sytuacją z której nie ma dobrego wyjścia. Taki jest skutek układów przedwyborczych czym sam na taką sytuację zapracował.

Czy wygra dobro burmistrza czy dobro gminy? Czy mamy szansę na rzetelną gazetę w Michałowie? Okaże się wkrótce. Na pewno osoba Rafała Gresia z rzetelności gazety i obiektywizmem nie ma nic wspólnego.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.