Warto wiedzieć, co mówi się do mieszkańców, czyli kto tu jest trollem?

Każdy człowiek, chcąc, a przynajmniej deklarując, że chce mówić prawdę, przede wszystkim powinien zweryfikować źródła informacji. To podstawowe zadanie dla każdego policjanta prowadzącego dochodzenie. Nie wszystko, co jest zapisane w Internecie zasługuje na kopiowanie i powielanie. A to, co tam jest nie powinno być „poprawiane”. A właśnie tak dzieje się z definicją trollowania podaną w artykule „Prawdy i półprawdy….” autorstwa p. Leszka Gryca… Definicja trollingu jest dosłownym (choć pociętym stosownie od potrzeb manipulacyjnych) cytatem wziętym z forum dyskusyjnego, którego uczestnicy sami do końca nie rozumieją zjawiska. Pełny cytat wygląda tak:

Trollowanie – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie, w których prowadzi się dyskusje. Osoby uprawiające trollowanie nazywane są trollami.
Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.

Tekst pogrubiony –to wyrzucone z informacje.

Zwracam uwagę na cel trollowania: doprowadzić (…) do wywołania dyskusji.

Czy coś w tym złego?

W pewnych przypadkach chyba tak. Np. jeśli do dyskusji zaprasza się osobę lub środowisko, które nie ma argumentów i jedyną jego bronią jest atakowanie ludzi.

Gdyby skorzystać z definicji ze źródła przynajmniej częściowo weryfikowanego, to należałoby dodać iż:

Typowe miejsca działania trolli to grupy i listy dyskusyjne, fora internetowe, czaty itp. Trollowanie jest złamaniem jednej z podstawowych zasad netykiety. Jego efektem jest dezorganizacja danego miejsca w Internecie, w którym prowadzi się dyskusję i skupienie uwagi na trollującej osobie.”

Przy blogu, w którym nie ma możliwości prowadzenia dyskusji zjawisko trollowania nie ma zastosowania. Po prostu. A jeśli pan asystent „pije” do czegoś innego, to niech sprawdzi choćby w Internecie znaczenie słowa blog, czat i fora dyskusyjne.

Reasumując: blog naszemichalowo.pl nie jest miejscem, w którym reguły trollingu mają zastosowanie.

Ale posiadanie władzy czasem przesuwa perspektywę i co raz bardziej utwierdzam się w przeświadczeniu, ze sodówa… ujawnia pokłady najgorszych cech.

A co,  jeśli ktoś rzeczywiście poczuł się obrażony określeniem, że jest „trollem”? Niestety dalsze wyjaśnienie w tekście sugeruje, że jeśli ktoś tak to zrozumiał, jest po prostu głupi.

Czy- może- należą mu się przeprosiny? O nie, takie słowo z ust jedynego sprawiedliwego nie padły.

Jeszcze jedno merytoryczne pytanie:

Kim jest „mieszkaniec Michałowa”?

Mieszkaniec: 1. «osoba stale mieszkająca w jakimś miejscu» (Słownik Języka Polskiego)

Zadam proste pytanie: czy przewodnicząca RM nie jest mieszkanką Michałowa, grupa 144 jej wyborców nie jest reprezentacją mieszkańców gminy?

„Były” nie jest mieszkańcem gminy?

Czy komuś wiadomo coś na temat pozbawienia ich praw bycia mieszkańcami Gminy Michałowo?

Oni nie mogą podpisywać się „mieszkańcy Michałowa”?

To kto może? Może zastępca burmistrza, którego jak domniemam  jednym z głównych działań jest redagowanie propagandowych tekstów o rozważaniu realnych perspektyw do GM? Może inni którzy biorąc horrendalne pieniądze realnie nic dla Michałowa nie robią?

A może ci, którzy bezmyślnie lub ze strachu zgadzają się na lenistwo władzy, bo liczą na osobiste zyski?

A może ci, którzy rękoma i nogami odpychają dyskusję na temat przyszłości gminy pławiąc się w morzu nienawiści do ludzi, którzy jeszcze mają odwagę krytykować działania (a w zasadzie brak działań) włodarzy?

Lepszy i gorszy sort mieszkańców gminy? – gdzieś o tym było…?

Kolejna ciekawostka:

Jak to jest, że przewodnicząca osobiście kolportowała przedruki z bloga (…)” – pisze święcie oburzony asystent. Przepraszam, abstrahując od prawdziwości stwierdzenia a to jest zabronione? Proszę pokazać przepis, który tego zakazuje? Jest człowiekiem wolnym, możne robić, co uważa za stosowne (oczywiście w granicach prawa).

A to czy zawarte w przedruku informacje są śmieciem czy nie – każdy może zdecydować sam. Do tego „autorytet” asystenta a nawet burmistrza nie jest potrzebny.

A tak apropos – czy podobnie nie działo się z „Głosem Michałowa”, ulotką pana Mikołaja przed wyborami? I wtedy była sama prawda, a teraz już nie?

Zaiste, tytuł artykułu jest prawdziwy… ale tylko w odniesieniu do jego treści. Chciałoby się zacytować autora teksu:

Drodzy czytelnicy to nic innego niż robienie wody z mózgów, manipulowanie uczuciami ludzi.”(L.Gryc)

Dziękujemy za nadesłany tekst

Ten wpis został opublikowany w kategorii Samorząd, Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.