Temat z innej beczki…

Po Michalowie od jakiegoś czasu błąkają się dwa psiaki jeden Czarny drugi biszkoptowy. Początkowo każdy z nich chodził swoimi drogami lecz od niedawna widać ze bardzo się polubili. Ostatnio gdy wracałam późno autobusem jeden z nich spał koło przystanku a drugi go pilnował. Następnego ranka bawili się razem w tym samym miejscu. Nie chciałbym żeby wyłowił je hycel. Naprawdę widać tutaj odzwierciedlenie przysłowia: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Czyta wasz blog coraz więcej ludzi moze ktoś przygarnąłby psiaki. Sam nie mogę ich wziąć bo wyjeżdżam do pracy o 5 a wracam ostatnim autobusem, ciężko mi związać koniec z końcem ale serce się kraje patrząc na psiaki. Pomóżcie im, nagłośnijcie sprawę. Jest coraz zimniej i coraz trudniej będzie im przetrwać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Samorząd, Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.